Położenie:

Rzeszów

do 100 km

Relacja z koncertu Marii Peszek w klubie Live

1 lutego 2010, Ostatnia aktualizacja: 2010-02-01 10:39:48
Relacja z koncertu Marii Peszek w klubie Live
Kilka dni temu, bo 29 stycznia, nowo otwarty Live Music Club po raz kolejny zaskoczył Rzeszowszczyznę zapraszając zespół Mani (pseud. art. Marii Peszek). Były to pierwsze ich odwiedziny w naszym mieście i jak powiedziała sama twórczyni – raczej nie ostatnie.
Maria Peszek to artystka znana nie tylko z telewizji, czy teatru. Obecna w sztuce od dwudziestu sześciu lat ciągle się rozwija, a od pięciu spełnia się także na scenie muzycznej. Zadebiutowała albumem – Miasto mania, trzy lata później wydając kolejny – Maria Awaria.

Cały koncert opóźnił się o pół godziny względem informacji z plakatu, ale to nie zniechęciło licznych fanów. Pod względem frekwencji lepiej wypadł zespół z Mysłowic, ale i tak nie ma na co narzekać. Wszystkie wolne miejsca były zajęte. Bar funkcjonował pełną parą już przed planowanym rozpoczęciem. Dwadzieścia pięć minut po planowanym czasie rozpoczęcia zgasły światła i rozsunęły się kotary sceny. Zaczął się show. Perkusista zespołu pokazał świetne przygotowanie, idealnie też spisało się nagłośnienie klubu. Peszek pojawiła się na scenę zaczynając utworem „Reks”.

Umiejętności tej pani było widać na każdym kroku. Świetne zaplecze aktorskie i teatralne doskonale spisały się na scenie muzycznej. Nieskrępowane ruchy i odwaga to z pewnością jej atuty. Wielkim zaskoczeniem dla osób wcześniej nieznających jej twórczości na żywo było to, że w pewnym momencie ściągnęła spodnie zostając tylko w podkoszulku i majtkach, czerwoną szminką smarując się po nogach, rękach i twarzy. Wszystko wieńcząc indiańskim nakryciem głowy. Przyszła pora na nieco ruchu, co w wykonaniu Marii Awarii wygląda bardzo ciekawie i interesująco.
Koncert, zarówno jak i teksty, przepełniony był fizycznością i przesłankami nt. sexu. „Ciało z ciałem się sklei” – to był jeden z kolejnych utworów.

Godzinę po rozpoczęciu nastąpiła odmiana wyglądu – wokalistka przebrała się w sukienkę wieczorową i zaśpiewała „Superglue”. Po tym utworze cały zespół zszedł ze sceny, zgasły światła i słychać było ogólny zawód z publiczności, wrócili po pięciu minutach i dalej grali. Po kolejnej dawce utworów nastąpił kontakt z publicznością – Hej Rzeszów! – krzyknęła artystka zaczynając melodyczne – nie wiem normalnie czemu w tym mieście pierwszy raz gram – po czym zaczął się kolejny utwór „Nie mam czasu na seks”.

Był bis, przedstawienie zespołu i pozytywne komentarz w kierunku klubu – Klub nazywa się Live, podobno działa od miesiąca, ale jak dalej tak pójdzie, to kur*a mać! Jesteście zajebiści no! Warto było czekać, żeby do tego Rzeszowa przyjechać!

Na pewno znaczna większość uczestników bawiła się wyśmienicie. Wiele par przyszło na ten koncert, a kilka zapytanych o wrażenia odpowiedziało – bardzo podobał nam się koncert, chętnie przyjedziemy jeszcze raz.
Pozostaje nam więc tylko czekać na kolejne odwiedziny Marysi.

- Dobranoc, to była Awaria.

Zobacz również:

Shoutbox

Zaloguj się aby napisać komentarz